Kontynuuj

komunikat prasowy

Jak dotychczas zaledwie 3% Polaków zmieniło dostawcę energii

11 Grudzień 2017, 00:00

Za symboliczną datę otwarcia rynku energii elektrycznej w Polsce przyjmuje się rok 2007, kiedy została wprowadzona zasada TPA (Third Party Access). Wówczas na rynku pojawili się alternatywni dostawcy, a odbiorcy zyskali możliwość zmiany sprzedawcy prądu. W początkowych latach liczba odbiorców korzystających z tego prawa rosła w dwu-, trzycyfrowym tempie. Regres nastąpił od 2012 roku. Wbrew prognozom Urzędu Regulacji Energetyki na koniec 2015 roku nie udało się osiągnąć poziomu miliona odbiorców korzystających z zasady TPA. Do końca lipca 2017 roku na zmianę sprzedawcy energii elektrycznej zdecydowało się zaledwie 517 tys. odbiorców.

Wśród polskich odbiorców dominuje przywiązanie do tradycyjnych sprzedawców energii elektrycznej. Nie jest to efekt niewiedzy o możliwości zmiany dostawcy, ale przede wszystkim braku edukacji na temat korzyści, jakie oferuje wolny rynek. To odbiorca powinien mieć wpływ na kształtowanie cen i oferty energii elektrycznej – podobnie jak w przypadku operatorów sieci komórkowej. Taki model działania rodzi konkurencję, która pozwala na rozwój rynku, poszerzanie oferty i dostosowywanie jej do oczekiwań odbiorcy. Osiągnięcie tego poziomu liberalizacji nie jest jednak możliwe bez uproszczenia procedury zmiany sprzedawcy – komentuje Mariusz Caliński, dyrektor ds. sprzedaży energii elektrycznej i gazu w Fortum.

Jak twierdzą autorzy raportu „Od petenta do klienta, czyli 10 lat liberalizacji rynku energii elektrycznej”, zagraniczne przykłady potwierdzają, że proces liberalizacji może przebiegać znacznie bardziej dynamicznie niż w Polsce. Liderem w obszarze świadomości odbiorców w Unii Europejskiej jest Wielka Brytania, gdzie istotny wpływ na dużą popularność tego zjawiska miało uproszczenie procedury zmiany dostawcy. Co roku z tego prawa korzysta kilka milionów odbiorców. Natomiast niemiecki model liberalizacji jest przykładem równowagi między uwolnieniem rynku, a jego regulacją. Obecność nowych podmiotów wpływa na to, że liczba i jakość ofert na rynku niemieckim są najwyższe w Europie. Z kolei pozytywnym przykładem ograniczenia kosztów operacyjnych dla dostawców jest Szwecja – sprzedawcy działający na tamtejszym rynku należą do najefektywniej działających firm w Europie.

Jak podkreśla ekspert Polityki Insight, polski model liberalizacji powinien uwzględniać narodową specyfikę rynku i mieć na uwadze dwa główne czynniki: dbałość o konsumenta oraz gwarancję rozwoju dla operujących w sektorze firm.

Skuteczna liberalizacja rynku energii elektrycznej wymaga postawienia odbiorcy w centrum uwagi. W pierwszej kolejności należałoby lepiej zadbać o edukację na temat tego, co oferuje wolny rynek. Świadomy odbiorca może być najlepszym regulatorem rynku. Wobec tego obowiązek taryfowania odbiorców indywidualnych powinien zostać zniesiony. To pomogłoby zaostrzyć konkurencję, a w efekcie podnieść jakość i bogactwo oferty dla odbiorców. Oczekiwane jest też zmniejszenie kosztów operacyjnych ponoszonych przez sprzedawców alternatywnych, które utrudniają firmom funkcjonowanie na rynku – komentuje autor raportu, Krzysztof Bolesta, dyrektor ds. badań Polityki Insight.

O tym, jak ważna dla rozwoju jest konkurencja na rynku, świadczą nie tylko zagraniczne przykłady, ale też ciekawe trendy na rodzimym gruncie. Na uwagę zasługuje zmiana podejścia do klienta, sprzedaż energii w pakiecie z innymi usługami, czy współpraca sprzedażowa z podmiotami spoza branży – np. bankami, operatorami telekomunikacyjnymi. Choć popularyzacja tych rozwiązań jest jeszcze znikoma, to ich obecność na rynku świadczy o tym, że naturalnym kierunkiem zmiany sektora jest stawianie odbiorcy w centrum uwagi.

 

***

Dalszych informacji udziela:

 

Jacek Ławrecki

Rzecznik Prasowy Fortum
tel: +48 662 183 746

[email protected]