Przejdź do głównej treści
Fortum logo
Strona główna Fortum

Blog post

Nie tylko więcej ciepła. Co sezon 2025/2026 mówi o przyszłości ciepłownictwa w Polsce

Magdalena.Jarzabek@fortum.com

7 kwietnia 2026

Sezon 2025/2026 nie był dla ciepłownictwa tylko sprawdzianem pogody. Był testem odporności systemów, które muszą jednocześnie zapewniać stabilne dostawy, ograniczać emisje i przygotowywać się na świat po węglu. I właśnie dlatego najważniejszy wniosek z ostatnich miesięcy brzmi tak: przyszłość ciepłownictwa nie zacznie się „kiedyś”. Ona już się dzieje: w sieciach, źródłach, miksie paliwowym i cyfrowym zarządzaniu.

Sezon 2025/2026: nie tylko chłodniejsza zima, ale test systemu

Patrząc wyłącznie na liczby, można powiedzieć, że był to po prostu bardziej wymagający sezon. W Płocku dostarczyliśmy 1,5 mln GJ ciepła, czyli o 226 tys. GJ więcej niż rok wcześniej, a najwyższe dobowe zapotrzebowanie przypadło na 2 lutego 2026 roku, gdy przy średniej temperaturze -15,9°C system oddał 17,1 tys. GJ. We Wrocławiu wolumen dostaw wzrósł do 6,5 mln GJ, o blisko 600 tys. GJ więcej rok do roku. W Zabrzu elektrociepłownia dostarczyła do sieci 1,78 mln GJ ciepła i równolegle wyprodukowała 218 tys. MWh energii elektrycznej dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego.

Ale prawdziwy sens tych danych nie polega na tym, że „zima była trudniejsza”. Ważniejsze jest to, że systemy poradziły sobie z wyższym obciążeniem bez utraty stabilności. To dziś kluczowa różnica. Przez lata ciepłownictwo w Polsce było opisywane głównie przez pryzmat presji kosztowej, zależności od węgla i konieczności inwestycji. Tymczasem ostatni sezon pokazał, że nowoczesny system ciepłowniczy musi być oceniany inaczej: nie tylko po cenie paliwa i skali produkcji, ale po tym, czy działa stabilnie w szczycie, ogranicza straty i umie przygotować się na zmianę modelu wytwarzania.

To ważny sygnał także dla całego rynku. Wzrost zapotrzebowania na ciepło nie jest dziś już prostą historią o „większym spalaniu”. W dobrze zarządzanym systemie to jednocześnie test sieci, dyspozycyjności źródeł, jakości paliwa, elastyczności pracy i skuteczności narzędzi cyfrowych. Innymi słowy: sezon 2025/2026 pokazał, że odporność ciepłownictwa nie buduje się zimą. Buduje się ją przez cały rok, w inwestycjach, modernizacjach i zmianie miksuenergetycznego

Dziś transformacja nie jest dodatkiem do systemu. Ona staje się jego warunkiem działania

Najciekawsze w danych z ostatniego sezonu jest to, że rosnące obciążenie systemów zbiegło się z bardzo wyraźnym ruchem w stronę dekarbonizacji. To nie przypadek. W praktyce oznacza to, że bezpieczeństwo dostaw coraz częściej nie jest alternatywą wobec transformacji, ale jej efektem

We Wrocławiu było to widoczne szczególnie mocno. Sezon 2025/2026 był pierwszym pełnym sezonem pracy Wrompy, czyli systemowej pompy ciepła odzyskującej energię ze ścieków. Instalacja wyprodukowała 112 853 GJ ciepła, wykorzystując 4,38 mln m³ ścieków. To nie jest już pilotaż ani „ciekawostka technologiczna”. To działające źródło systemowe, które pokazuje, że odzysk energii i wielkoskalowe pompy ciepła przestają być futurystycznym dodatkiem do ciepłownictwa, a stają się jego normalną częścią. W tym samym czasie we Wrocławiu dzięki digitalizacji ograniczyliśmy straty ciepła o 75 tys. GJ. To równie ważne jak nowe źródło, bo w transformacji liczy się nie tylko to, ile ciepła potrafimy wyprodukować, ale też ile potrafimy nie zmarnować.

Zabrze pokazuje z kolei inny wymiar tej samej zmiany. Tu kluczowe znaczenie ma RDF i logika gospodarki o obiegu zamkniętym. W sezonie 2025/2026 elektrociepłownia wykorzystała 219 tys. ton paliwa alternatywnego RDF, a część tego wolumenu pochodziła z uruchomionej w grudniu 2024 roku instalacji w Zawierciu, pierwszego w Polsce zakładu produkującego RDF dedykowany wyłącznie ciepłownictwu. To ważne nie tylko z punktu widzenia paliw. To przykład budowania lokalnego, bardziej odpornego łańcucha wartości: odpady, które nie nadają się do recyklingu, wracają do systemu jako energia, a ciepłownictwo staje się jednocześnie częścią bezpieczeństwa energetycznego i gospodarki obiegu zamkniętego.

W Częstochowie kierunek jest równie wyraźny: transformacja źródła z miksu węgiel-biomasa w stronę pełnej dekarbonizacji. Nasza elektrociepłownia jest dziś głównym źródłem ciepła dla miasta i już teraz wykorzystuje biomasę jako część miksu paliwowego. Zgodnie z przyjętym kierunkiem inwestycyjnym do 2027 roku chcemy całkowicie odejść od węgla, a projekt obejmuje nie tylko zmianę paliwa, ale też przebudowę całej logiki pracy zakładu, w tym rozwój źródeł szczytowych opartych na biomasie i elektryfikacji. To istotne, bo pokazuje, że dekarbonizacja nie może być rozumiana wyłącznie jako zamiana jednego paliwa na drugie. To przebudowa całego systemu działania, tak aby był bardziej elastyczny, mniej emisyjny i lepiej przygotowany na kolejne etapy transformacji rynku energii.

Sieć wraca do centrum rozmowy o ciepłownictwie

W debacie o transformacji najwięcej mówi się zwykle o źródłach: biomasie, pompach ciepła, RDF, ciepłe odpadowym, kotłach elektrodowych. Tymczasem ostatni sezon przypomniał, że bez nowoczesnej sieci nie ma nowoczesnego ciepłownictwa. To właśnie sieć decyduje o tym, czy ciepło da się dostarczyć stabilnie, czy można ograniczać straty i czy nowi odbiorcy będą mieli do systemu dostęp.

Płock jest tu bardzo dobrym przykładem. W sezonie 2025/2026 przyłączyliśmy 23 nowe węzły cieplne o łącznej mocy 4,6 MW, zmodernizowaliśmy 18 kolejnych, a całkowite nakłady na rozwój i modernizację infrastruktury wyniosły 6,6 mln zł. To nie są inwestycje widowiskowe z punktu widzenia opinii publicznej. Ale właśnie takie projekty budują odporność systemu: wymiana odcinków podatnych na awarie, ograniczanie strat, lepsze parametry pracy i większa niezawodność dostaw dla mieszkańców, firm i instytucji.

We Wrocławiu skala jest jeszcze większa. W minionym sezonie uruchomiliśmy 99 nowych węzłów cieplnych o łącznej mocy 42,4 MW, zrealizowaliśmy 128 inwestycji, a rozbudowa objęła około 4,3 km nowej sieci. To pokazuje coś, o czym warto mówić wprost: ciepło systemowe wciąż ma przestrzeń do wzrostu. W świecie, w którym miasta szukają sposobów na ograniczenie niskiej emisji, poprawę jakości powietrza i utrzymanie przewidywalnego modelu ogrzewania, rozwój sieci ciepłowniczych znowu zaczyna mieć znaczenie strategiczne.

Co ten sezon mówi o przyszłości polskiego ciepłownictwa

Najważniejszy wniosek jest prosty: przyszłość ciepłownictwa nie będzie oparta na jednej technologii. Nie zbudujemy nowego modelu sektora wyłącznie na biomasie, tylko na pompach ciepła ani tylko na RDF, digitalizacji czy modernizacji sieci. Nowy model będzie hybrydowy. I właśnie to czyni go odporniejszym.

Według nas polskie ciepłownictwo ma ogromny potencjał, ale też bardzo trudny punkt wyjścia: silną zależność od węgla, presję kosztową, niedostateczną efektywność wielu systemów i niewystarczający poziom przygotowania do integracji z OZE. Dlatego transformacja nie może być sprowadzona do hasła „odejście od węgla”. Ona musi oznaczać kilka rzeczy naraz: większą efektywność systemów, niższe straty, lepsze wykorzystanie lokalnych zasobów, większą elastyczność pracy i dostęp do finansowania. Bez tego sektor będzie coraz mniej konkurencyjny wobec innych modeli ogrzewania

To właśnie dlatego tak duże znaczenie ma status efektywnego systemu ciepłowniczego. Nie chodzi tylko o zgodność z regulacjami. Chodzi o to, że bez efektywności energetycznej i bez realnego obniżania emisyjności miasta i operatorzy będą mieli coraz trudniejszy dostęp do środków na modernizację. A bez inwestycji nie da się obronić ani jakości usług, ani akceptowalnej ceny ciepła.

W praktyce oznacza to, że ciepłownictwo przyszłości będzie musiało łączyć kilka porządków jednocześnie: ciepło odpadowe, paliwa lokalne, elektryfikację, magazynowanie i cyfrowe sterowanie. Model „ciepłownia-rura-kaloryfer” po prostu się wyczerpuje. Zastępuje go system bardziej złożony, ale też bardziej inteligentny i dużo lepiej dopasowany do realiów transformacji energetycznej w Polsce.

Nasz wniosek? Sezon 2025/2026 nie zakończył rozmowy o transformacji. On ją przyspieszył

Jeśli mielibyśmy sprowadzić ostatni sezon do jednej tezy, brzmiałaby ona tak: nowoczesne ciepłownictwo nie rodzi się w momencie, gdy kończymy z węglem. Ono powstaje wcześniej, wtedy, gdy równolegle inwestujemy w dyspozycyjność, sieć, lokalne paliwa, odzysk energii i narzędzia cyfrowe.

Dlatego sezon 2025/2026 był czymś więcej niż bilansem zużycia ciepła. Był dowodem, że odporność systemu i transformacja zaczynają iść w tym samym kierunku. A to dla rynku, samorządów i odbiorców jest być może najważniejsza wiadomość z całego sezonu.

Udostępnij to:

  • - Zewnętrzny link
  • - Zewnętrzny link
  • - Zewnętrzny link
  • - Zewnętrzny link